Zaloguj Dla Członków Dołącz Zaloguj
  • Przekaż darowiznę

  • Dla członków

  • KIM JESTEŚMY

  • Nasza misja Nasza Historia Nasza wiara Najwyżsi Funkcjonariusze O członkostwie
  • CO ROBIMY

  • Dzieła miłosierdzia Programy
  • WIADOMOŚCI

  • Najnowsze wiadomości COLUMBIA
  • Skontaktuj się z nami

  • Program Bezpieczne Środowisko

  • Careers

  • KIM JESTEŚMY

    CO ROBIMY

    WIADOMOŚCI

    Odwaga w ogniu

    For Knight Ray Downey, a 9/11 hero, life was about faith, family and hard work in the service of others

    Jorge I. Domínguez-López 9/1/2021
    FDNY Deputy Chief Ray Downey, pictured here at the scene of an explosion in Queens in 1996, died rescuing people from the World Trade Center on 9/11. Photo courtesy of Downey family

     

    „Ktoś do mnie zadzwonił i powiedział: »Wieża runęła«” – opowiada Rosalie Downey, wspominając poranek 11 września 2001 roku i ataki terrorystyczne na World Trade Center. „Powiedziałam: »Mój mąż na pewno tam jest«”.

    Jej mężem był Ray Downey, zastępca komendanta i szef Komendy Operacji Specjalnych Straży Pożarnej w Nowym Jorku. Był jednym z czołowych krajowych ekspertów w dziedzinie akcji ratunkowych w zawalonych budynkach.

    Nie dziwi zatem, że i tym razem „tam był”. Nie tylko z powodu zawodowych obowiązków, ale także dlatego, że Ray Downey wydawał się zawsze „być tam”, gdzie ktoś potrzebował jego pomocy.

    W 1993 roku Downey kierował akcją ratunkową, gdy terroryści zdetonowali ładunki wybuchowe w ciężarówce pod północną wieżą World Trade Center. W 1995 roku służył jako dowódca operacyjny Miejskich Oddziałów Ratowniczych po zamachu bombowym w Oklahoma City. Rok później udał się do Portoryko, aby koordynować działania ratownicze po eksplozji w sklepie Humberto Vidal. Lista tych akcji jest długa.

    Niewielu ludzi było równie dobrze przygotowanych do działania po atakach z 11 września co Ray Downey, członek rady 4428 im. Matki Bożej Różańcowej w Deer Park, w stanie Nowy Jork. Lecz tego tragicznego dnia 20 lat temu człowiek, zwany przez swoją elitarną jednostkę „Pogromcą Katastrof”, miał już nie wrócić do domu.

    WARTOŚCI RODZINY DOWNEYÓW

    Ray i Rosalie Downeyowie wychowali piątkę dzieci – Joe’go, Marie, Chucka, Raya Juniora i Kathy – w Deer Park na Long Island, 60 km na wschód od Manhattanu. W domu Ray nie mówił za dużo o swoich osiągnięciach ani o misjach i akcjach ratunkowych rodem z Hollywood.

    Dwóch jego synów, Joe i Chuck – obaj należą do rady 4428 – zostało strażakami w Nowym Jorku. Joe jest obecnie dowódcą batalionu operacji ratunkowych – to ta sama jednostka w Komendzie Operacji Specjalnych, którą jego ojciec kierował w chwili śmierci. Z kolei Chuck został niedawno awansowany na zastępcę dowódcy. Jako dzieci nie rozumieli jednak legendarnej sławy, jaką ojciec cieszył się w straży pożarnej.

    „Nagle, usłyszałem hałas. (...) Wtedy widziałem Raya po raz ostatni. Pamiętam jego rękę wyciągniętą do góry, gdy pomagał komuś zejść na dół”.

    „Kiedy dorośliśmy, a zwłaszcza gdy Chuck i ja dostaliśmy się do nowojorskiej straży pożarnej, zdaliśmy sobie sprawę, że jest bardzo szanowanym bohaterem. Nie wiedzieliśmy o tym, bo był bardzo skromny. Musieliśmy usłyszeć to od innych” – tak o swoim ojcu opowiada Joe.

    W domu Ray Downey mówił o wierze, ciężkiej pracy i odpowiedzialności. Zanim został strażakiem, przez cztery lata służył jako żołnierz Marines (Korpusu Piechoty Morskiej – przyp. tłum.) – i nigdy nie przestał nim być.

    Joe wspomina: „Był silnym człowiekiem. Starał się przekazać nam dobre wartości: chodzenie do kościoła i ciężką pracę. Nie żyło się z nim łatwo, był dość surowy. Wyznaczał wysokie standardy i wszyscy go za to szanowaliśmy”.

    Kiedy Downey pracował po zamachu bombowym w Oklahoma City w 1995 roku, spotkał gubernatora Oklahomy Franka Keatinga. „Jesteś katolikiem, Ray?” – zapytał Keating. Downey odparł: „A czy papież jest katolikiem?”. Gubernator dał Downeyowi różaniec, który ten stale nosił przy sobie.

    Bycie Rycerzem Kolumba było punktem, w którym wiara Raya Downeya, jego miłość do rodziny i oddanie dla społeczności zbiegały się w jedno.

    „Zawsze chciał być [Rycerzem]” – mówi Rosalie Downey. Jego ojciec był Wielkim Rycerzem rady w Queens na początku lat 40. Ray poszedł w jego ślady i wstąpił do Zakonu w 1965 roku, kilka lat po tym, jak został strażakiem.

    Rycerze Kolumba wkrótce stali się sprawą całej rodziny.

    „Razem z innymi kobietami wspierałam Rycerzy modlitwą i pracą” – mówi pani Downey. „Dzieci też się zaangażowały, bo Rycerze otworzyli ligę futbolową. Byli dla nas jak rodzina”.

    Sala rady w Deer Park stała się dla Downeyów drugim domem. Na posesji znajdowało się kilka boisk, a rada 4428 im. Matki Bożej Różańcowej zakładała liczne drużyny sportowe.

    „[Mój ojciec] był trenerem futbolu i hokeja. Moja mama trenowała tam cheerleaderki. W zasadzie więc nasze weekendy spędzaliśmy u Rycerzy Kolumba” – wyjaśnia Joe, a Chuck dodaje: „Dorastaliśmy na tym boisku”.

    Vinnie DiPasquale, były Wielki Rycerz rady wspomina, że po raz pierwszy spotkał Downeya na meczu futbolu. Gdy przybył na boisko, zobaczył mężczyznę, który zbliżał się do ławki, kulejąc – ciągnął za sobą nogę, która była w gipsie aż do kolana. To był Ray Downey.

    „Byle złamana noga nie mogła mu przeszkodzić w trenowaniu dzieciaków” – wspomina DiPasquale, który został jednym z jego najbliższych przyjaciół.

    Dzieci oczywiście dobrze się bawiły, ale poznawały też misję Rycerzy.

    „Był sport i inne sprawy, ale koniec końców chodziło o Miłosierdzie i wszystko to, co Rycerze robili dla naszej społeczności” – mówi Kathy Ugalde, najmłodsze dziecko Downeyów.

    Idąc za przykładem ojca, wszyscy trzej synowie w wieku 20 lat zostali Rycerzami. Marie i Kathy, podobnie jak ich matka, wstąpiły do kobiecej grupy wspierającej radę lokalną.

     

     

    Joe, left, and Chuck Downey stand outside FDNY Special Operations Command in New York City, which Ray Downey led at the time of his death. Like their father, the brothers are members of Our Lady of the Rosary Council 4428 and firefighters: Joe is battalion chief of rescue operations at Special Operations Command and Chuck is deputy chief of Division 15 in Brooklyn. Photo by Jeffrey Bruno

    A LEGACY OF SELFLESS SERVICE

    In 2002, when Father’s Day was approaching, the Downey family came together to discuss how they might honor their father, some nine months after his death. That was how they started the Raymond M. Downey “Forever Running” Memorial 5K Run. The annual event draws hundreds of runners and raises funds for numerous scholarships and charitable organizations, including the New York Firefighters Burn Center Foundation.

    From the very beginning, Ray’s brother Knights have helped with the event, registering runners, handing out water and grilling food for the crowd. The 5K ends at the council sports fields, now the Raymond Downey Sports Complex.

    The race is a fitting tribute to Ray Downey. He ran every other day, and he lived his life like a race. On Sept. 11, his finish line was the World Trade Center. The South Tower had already collapsed, leaving the adjacent Marriott hotel in ruins. Ray Downey was there along with FDNY Capt. Al Fuentes, acting battalion chief in the department’s Marine Division. Fuentes, a member of George H. Hudson Council 3701 in Woodside, Queens, had worked with Ray Downey for six years. He was the last person to see him alive.

    Downey and Fuentes spotted people trapped among the debris of the hotel.

    “Ray said to me, ‘Stay here and let me know when we can come out. So he proceeded even further into what was left of the Marriott,” Fuentes said, his voice cracking as he recalled those final moments.

    “I gave them the signal to get out and they were hesitating,” Fuentes continued. “I’m screaming at them, ‘Get out. Get out.’ There was some open area with debris coming down and jumpers and everything, so they weren’t coming out. I started taking a couple of steps toward them to give them a hand. And then, suddenly, I heard that noise. I turned up to my left, and the North Tower was coming down. It was that raging noise again. I remember looking and that was my last view at Ray. And his hand, his hand was up, assisting somebody to get down.”

    Minutes before, Ray Downey had ordered two young firefighters — in language that was clear and emphatic — to get out of there. He knew perfectly well what his options were: get out and save his life or try to save as many lives as possible until the second tower fell and buried him. He knew this, and he walked toward the ruins of the Marriott, with the rosary from Gov. Keating in his pocket.

    Downey was one of 403 firefighters and law enforcement personnel killed that day in New York City, including at least 18 Knights. A total of 46 Knights died in the attacks on the World Trade Center and the Pentagon. Our Lady of the Rosary Council lost three members: Ray Downey, his fellow firefighter Donald J. Burns and New York police detective Joseph Vigiano.

    Vinnie DiPasquale, then grand knight of Council 4428, delivered one of the eulogies at Downey’s funeral.

    “Once in a lifetime, someone comes along who affects everyone he comes into contact with in a positive way,” he said. “Ray was that person in our lifetime.”

    JORGE I. DOMÍNGUEZ-LÓPEZ is a freelance editor and writer based on Long Island, N.Y.

    *****

    PRESS RESOURCES

    PRESS

    Logos & Emblems

    Photo Library

    Press Releases

    Recent News

    Supreme Convention

    Video Library

    PUBLICATIONS

    Chaplain's Report

    Columbia

    Fraternal Leader Advisory

    Knightline

    Knights in Action

    Share your Knights in Action News

    FOR PRESS INQUIRIES

    Please contact the
    Knights of Columbus News Bureau
    news@kofc.org, 475-255-0097

    Knights of Columbus 1 Columbus Plaza New Haven, CT 06510 203-752-4000

    Połącz z #KOFC

    KIM JESTEŚMY

    Nasza misja Nasza wiara Najwyżsi Funkcjonariusze O członkostwie

    CO ROBIMY

    Dzieła miłosierdzia Programy

    MATERIAŁY DLA CZŁONKÓW

    Zaloguj się Dla członków Program Bezpieczne Środowisko Znaki
    Ta strona wykorzystuje pliki cookies, również pliki cookies podmiotów zewnętrznych, aby zoptymalizować funkcjonalność strony, a także do celów analitycznych i statystycznych. By dowiedzieć się więcej o plikach cookies i nauczyć się zmienić ich ustawienia, zapoznaj się z naszą Polityka cookies. Kliknij Zezwól, jeśli zgadzasz się na wykorzystywanie przez nas plików cookies.